środa, 14 marca 2018

"MÓJ PIES SIĘ NIE BOI - Jak pomóc psu pokonać jego lęki" Nicole Wilde



Jedna z pozycji, do których często wracam, ponieważ jest w niej tak wiele wartościowych informacji, że połknięcie ich na raz jest jak za szybkie spożycie smakowitego deseru :). Niepozorny tytuł, pod którym kryje się prawdziwe, rzetelne opracowanie dotyczące lęków i ich terapii. Pozycja rewelacyjna dla kogo? Dla każdego, kto styka się ze zwierzętami, bo nigdy nie wiemy, z jakim charakterem zwierzęcia możemy mieć styczność. Zasiądźmy więc do deseru!
                Zaczynamy od podstaw, czyli przyjrzenia się czynnikom sprzyjającym pojawieniu się lęków: genetyce, brakowi socjalizacji, przemocy, traumatycznym doświadczeniom, lękom wyuczonym i wynikającym ze skojarzeń lub związanym z bólem albo chorobą. Doskonale przedstawiono mowę ciała i sygnały wysyłane przez psa w sytuacjach stresowych; do dyspozycji czytelnika są liczne opisy i fotografie pozwalające na zrozumienie tematu i własną analizę. Co ważne, przedstawione są również zasady odpowiedniego ludzkiego zachowania względem bojaźliwych psów.
                Druga cześć przedstawia solidne podstawy, którymi należy się kierować dzieląc życie z psem problematycznym. Pokazuje jak ważne jest stosowanie środków zapobiegawczych oraz odpowiednie żywienie, o którego wpływie można zapomnieć skupiając się wyłącznie na kwestiach zachowania. Tu wielki plus za wspomnienie o pobudzającym działaniu kukurydzy, która występuje w składach dużej ilości karm suchych. Podkreślono wagę ćwiczeń fizycznych, które pozwalają na uzyskanie harmonii w psiej głowie poprzez wysiłek, budowanie pewności siebie i stymulację umysłową. Ostatniej zalecie poświęcono słusznie odrębny rozdział uzupełniony propozycjami zabawek. Niezwykle ważny dział traktujący o postawieniu siebie w pozycji lidera dla swojego psa, czyli skarbnica porad jak zbudować autorytet przewodnika za pomocą psychologii nie siły fizycznej oraz korzyści, jakie niesie za sobą szkolenie.
                Kolejny rozdział dotyczy psich umiejętności i ich kształtowania: właściwego odpoczywania, nauki skupienia, targetowania i spokojnego odejścia pozwalającego uniknąć nieprzyjemnych sytuacji.
                Przechodzimy do części czwartej. Bierzemy pod lupę modyfikację zachowań lękowych, której kluczem do sukcesu jest zaangażowanie, konsekwencja, ale przede wszystkim pamiętanie o zapewnieniu bezpieczeństwa. W książce znajduje się pomocna ramka ze spisem częstych bodźców wyzwalających lęki i propozycja tabeli, która pozwoli na dogłębne zidentyfikowanie okoliczności pojawiającego się problemu. Tutaj też przechodzimy do przyjemnego  przedstawienia (wygodnie i "po ludzku" wyjaśnione mechanizmy działania) rodzaju technik pracy m.in. odwrażliwiania, przeciwwarunkowania, warunkowania i habituacji. Autorka nie zapomniała o stworzeniu miejsca na najczęściej pojawiające się problemy, na które oczywiście ma rozwiązanie.
                Po przejściu powyższych rozdziałów stajemy się gotowi na przyjęcie informacji dotyczących eliminacji konkretnych lęków. Do najczęstszych kwestii generujących strach zaliczono: odwiedziny gości, strach przed członkami rodziny, lekarzem weterynarii, samochodami, klatką, schodami, burzą, wrażliwością na dźwięki, ruch, dotyk, manipulacje związane z pielęgnacją, przypinaniem smyczy oraz popularnym lękiem separacyjnym. Każdy problem jest porządnie przedstawiony wraz z propozycją terapii.
                Na końcu jest jeszcze dział na temat terapii wspomagających, do których można zaliczyć działanie esencji kwiatów, masaże, TTouch oraz owijki, D.A.P., homeopatię i akupresurę.
                Ogromną zaletą książki jest jej koncepcja, która pozwala na całościowe zrozumienie lęków i fobii. Dowiadujemy się skąd, co, dlaczego i co najważniejsze JAK możemy radzić sobie dalej. Książka z pewnością daje nadzieję, ale nie obiecuje, że wszystko zmieni się w przeciągu tygodnia. Duży plus za język, który pozwala na zrozumienie poruszanych problemów osobom nie mającym do czynienia z opracowaniami dotyczącymi pracy behawioralnej. Osobiście cenię sobie kilku zdaniowe podsumowania na końcach podrozdziałów, dzięki którym nawigacja w tej bogatej pozycji jest o wiele łatwiejsza. Aż żal, że książka nie zawiera płyty CD, na której można zobaczyć zachowania lękowe i terapie w praktyce.



Dane techniczne:

strony: 392, miękka okładka o wymiarach: 24cm x 16,5cm

Galaktyka, Łódź 2009

niedziela, 21 stycznia 2018

"I TAK CZŁOWIEK TRAFIŁ NA PSA" Konrad Lorenz

Teraz biorę na warsztat pozycję, którą kiedyś polecił mi tata. O dziwo bez problemu znalazłam ją w stacjonarnych księgarniach, co w przypadku wartościowych książek bywa raczej skomplikowane (bez ich uprzedniego zamówienia oczywiście). Na prostej, białej okładce widać odciski psich łap i ludzkich stóp zmierzających ku sobie. Myślę, że wybór takiej grafiki był strzałem w dziesiątkę przy ilustrowaniu tytułu: „I tak człowiek trafił na psa”.
Chwilkę o autorze. Konrad Lorenz był etologiem, wnikliwym badaczem oraz popularyzatorem wiedzy o zwierzętach. Poniższa książka jest zbiorem obserwacji, analiz i wniosków, które absolutnie nie serwowane w postaci suchych faktów. Pozycja pełna pasji i miłości do czworonogów, okraszona dodatkowo zabawnymi szkicami psów wykonanymi przez samego autora. 

Zaczynamy od poruszenia kwestii psiego pochodzenia. Nie znajdujemy tutaj wykresów z podziałkami na okresy, a esencjonalną opowieść o zróżnicowanym pochodzeniu psów. Według Lorenza część ras ma w sobie krew wilczą, a część szakalą. To daje podstawę do wyprowadzania kolejnych wniosków dotyczących różnic pomiędzy postrzeganiem świata przez te dwie „familie”: wilkopochodne (traktujące pana jako przodownika) oraz szakalopochodne (dla których pan jest postrzegany jako rodziciel). W dalszej części są działy dotyczące prawidłowego wychowania i przyswojenia przez psa podstaw współżycia w rodzinie. Jest nagradzanie i metody pozytywne, ale pojawiają się również klapsy, wytrząsanie przez kark, przyciskanie do podłoża przy nauce warowania etc., czyli obecnie metody raczej ganione i niestosowane przez większość szkoleniowców. Pamiętajmy jednak, że książka ma już swoje lata, sam autor odszedł w 1989r. Bardzo oryginalne opisanie rytuałów i zwyczajów psów. Z wielką dokładnością opisuje konkretne grymasy, pozycje ciała psów nastawionych do siebie pokojowo, wrogo. Po raz kolejny różnicuje psa domowego ze względu na jego pochodzenie, ale tym razem względem traktowania suki; wilkopochodne według obserwacji autora okazują respekt wobec suk tylko ze swojego stada, natomiast szalakopochodne wobec każdych. Ciekawe.
Poza relacjami w świecie stricte zwierzęcym, autor decyduje się na opisanie relacji pomiędzy psem a człowiekiem. Przy obrazowaniu współżycia psa i dziecka zdziwiło mnie tak bezgraniczne zaufanie do zwierzęcia i pewność, że dziecku w obecności psa nic nie grozi. Dla mnie to zbyt duże przeświadczenie o bezwzględnej prawości zwierzęcia. Może za dużo się nasłuchałam ;), ale zawsze wolę stosować w przypadku dwójki pies-dziecko zasadę ograniczonego zaufania.
Przy polecaniu płci nowego czworonoga autor zdecydowanie poleca suczki zwracając uwagę na ich łatwiejsze ułożenie. Ogólnie motyw duchowości psa i jego charakteru stawia wysoko w kwestii doboru psa, przez co wyraźnie krytykuje dobór hodowlany skierowany wyłącznie na eksterier. I dobrze :).
Wśród ciekawostek polecam wszystkim fragment dotyczący omówienia sytuacji słynnego Mowgliego (tak, tego z „Księgi Dżungli”), który zostaje wygnany przez stado wilków niemogących znieść jego spojrzenia. Dlaczego? To już pozostawiam do przeczytania zainteresowanym :). Amatorów filmików, na których pies z miłością przytula domową papużkę falistą z pewnością zaskoczy opinia autora, według której nie istnieje coś takiego jak „prawdziwa przyjaźń” międzygatunkowa. On określa to mianem jedynie przymierza obywatelskiego, czyli „nie ruszaniem swojego”.
Pozycja mała, kieszonkowa, ale jakże wartościowa! Fantastyczna wyprawa w umysł autora, którego luźny styl pisania odpręża, zaciekawia i pozwala się ponieść z nurtem licznych obserwacji. Podążamy z psami od momentu ich narodzin do przykrego momentu śmierci poznając po kolei ich zachowania, zabawy, rytuały. Polecam, również w ramach odpoczynku od „poradnikowego” stylu pisania w przypadku wielu książek traktujących o kynologii. 
Dane techniczne:
strony: 112, wymiary: 21x14,5cm, okładka miękka
Polski Instytut Wydawnicy Erica 1983 (2006)

poniedziałek, 8 stycznia 2018

„ MĄDRY PIES. Rozwijanie wrodzonych talentów czworonoga” Immanuel Birmelin

Niepozorna wielkość, twarda okładka z bystro spoglądającym Jack Russell Terrierem. Książka ze względu na swój wygląd (kolorowe, duże zdjęcia, ogólnie... dużo kolorów) może wydawać się adresowana do młodszych czytelników. Aby się przekonać dla kogo została napisana zajrzałam do jej środka.
            Pierwszy rozdział dotyczy poznawania psiej osobowości. Na początku krążymy wokół kwestii uczuć co w przyjemny sposób wprowadza czytającego do psiego świata. Sposób pisania jest bardzo ciepły, empatyczny, momentami wydaje mi się wręcz skręcający w nadmierne uczłowieczenie zwierzaka. Teksty są pełne poszanowania dla pupila i jego uczuć. W niedalekim sąsiedztwie widnieją trzy zdjęcia przedstawiające psinę w stanach: radosnego ożywienia, napięcia i uwagi oraz złości i gniewu. Ostatni obrazek jest podpisany „(…) odsłania zęby, ogon podwija pod siebie. „Lepiej stąd odejdź, jesteś moim wrogiem”” - nie do końca rozumiem tę interpretację, wydaje mi się, że mamy tu pomieszanie zbyt dużej liczby emocji na nazwanie konkretnego stanu. Nie znamy również kontekstu. Ponadto pies na zdjęciu wcale nie podwija pod siebie ogona :) Z drugiej strony wielki plus za inną kwestię - wspomnienie, że nie każdy szczerzący zęby pies wykazuje zachowanie agresywne :). Bardzo fajnie, że przy okazji opisu świata zmysłów przyjrzano się bliżej zmysłowi wzroku, często wszyscy skupiają się na doskonałym słuchu i węchu. W jednej z tabelek opisano problem podchodzenia psa do nieznanych mu obiektów – zrzucenie winy na brak możliwości jego dostrzeżenia. Dodałabym jeszcze, że taka reakcja występuje również wtedy, gdy pies po prostu czegoś nie zna, np. świetnie widzący za młodu Kefir nastroszył się kiedyś przeokropnie widząc nowy pomnik  Żubra na osiedlu (ku nieukrywanej uciesze przechodniów). Po zapoznaniu się z rzeźbą już nigdy nie odskakiwał na jego widok. Co dziwniejsze, autor książki testuje też swojego psa: zakłada na swoją głowę wiadro i biega na czworakach oczekując, że pupil go rozpozna. Prawdę mówiąc podobnie jak zwierzak nie wiedziałabym o co chodzi, więc reakcja zaskoczenia u psa wydaje mi się normalna. Gdyby pies był przyzwyczajony do tego osobliwego zachowania zapewne wiedziałby kto kryje się pod wiadrem. Mnie również nie zdziwiłaby teraz latająca na miotle ciotka jeśli takie coś miałoby miejsce nie pierwszy raz. 
Bardzo fajnie, że zwrócono uwagę na potrzebę trenowania psiego umysłu przez całe życie, podobnie jak wspomnienie o zróżnicowaniu zdolności do nauki pośród naszych ulubieńców, co nie powinno być absolutnie powodem do naszej frustracji tylko uszanowania osobowości konkretnego ulubieńca. Drugi rozdział porusza właśnie kwestie dotyczące uczenia się, odkrywania i rozwijania psich talentów. Towarzyszą mu rozmaite przykłady i odwołania do konkretnych badań. Bardzo dobry rozdział, wzbudza chęć poszukiwania odpowiedzi i skłania do refleksji nad codziennymi, ale ciekawymi pytaniami, np. czy pies potrafi oszukiwać?
Trzecia, ostatnia część książki proponuje umysłowy jogging na każdy dzień. Tam znajdziemy różne testy i ćwiczenia. Na pochwałę zasługuje strona o zasadach prawidłowego i efektywnego szkolenia: wypoczęciu psa, przerwach, zachęceniu itp. Często przy zadaniach występuje sformułowanie „nakłoń psa do...”, myślę, że można byłoby zastąpić ten zwrot słowami „zachęć” :).
            Ciekawa pozycja, przede wszystkim przypadła mi do gustu ze względu na poruszane codzienne-niecodzienne zagadnienia, również te zarezerwowane zazwyczaj wyłącznie dla ludzi. Zachęca do poszukiwania odpowiedzi, zadawania własnych pytań. Warto!



Dane techniczne:
strony: 95, wymiary: 22x16,5cm, okładka twarda
MUZA SA, 2007
 

środa, 3 stycznia 2018

Nosa skuteczne męczenie czyli maty węchowe

Nie pamiętam gdzie po raz pierwszy znalazłam maty węchowe, to było chyba na jednej z zagranicznych stron związanych z poszukiwaniem/tworzeniem innowacyjnych, atrakcyjnych zabawek dla psów. Poczytałam, popatrzyłam, przeanalizowałam i postanowiłam przetestować jej działanie na całkiem długiej, foksterierowej kufie. Kefir jako starszy pan podszedł do nowego pomysłu z... nie nie, nie z rezerwą, ale jak to zwykle on (wiecznie głodny) chętnie wyruszył na poszukiwanie smakołyków. Fukanie, mlaskanie i inne dziwne dźwięki okraszone merdaniem psiej anteny. Po wyczyszczeniu zawartości maty nastąpiło również kółeczko kontrolne sprawdzające czy gdzieś jeszcze nie upadł może jakiś cudogroszek jego karmy i... runięcie ze zmęczenia na ziemię. Pomyślałam - co za cudo! Wiecznie aktywny Kefir odpoczywa!
Mata węchowa to gromada mięciuchnych pasków z kolorowego polaru umieszczonych na gumowej podkładce, która zapobiega przesuwaniu się zabawki podczas penetrowania jej zawartości. Pomiędzy polarowymi frędzlami umieszczamy kawałki karmy, smakołyków, marchewki... i zapraszamy głównego zainteresowanego na polowanie. 

Zabawka ma zbawienny wpływ na zmęczenie psa dzięki odpowiedniej stymulacji umysłowej. Praca nosem jest niezwykle męcząca, przez co stanowi idealny katalizator energii pobudliwych psów. Poszukiwanie kąsków pozwoli im się wyciszyć, skupić i zapewni interesującą eksplorację. Psim sportowcom urozmaici ćwiczenia na świeżym powietrzu, a dla przebywających na chorobowym będzie doskonałą rozrywką rekompensującą brykanie na zewnątrz. Również właściciele łakomczuchów wciągających karmę na raz odnajdą w niej swojego sprzymierzeńca, bo dzięki rozłożeniu kąsków w macie spożywanie pokarmu będzie znacznie spowolnione.
Na zakończenie zabawy matę strzepujemy i odkładamy w niedostępne dla psa miejsce, żeby zawsze pozostawała czymś ekscytującym. Można ją też wyprać, przecież to tylko polar, ale raczej nie polecam aplikowania na nią pasztetów... 

Jeśli poszukujesz takiej maty lub nie masz cierpliwości na jej robienie - napisz :) 

czwartek, 28 grudnia 2017

"BAZGROŁKI DLA PSIARZY" Inspirujące pomysły, które ułatwią ci rysowanie psich ulubieńców Gemma Correll



                Kupowane na szybko i biegiem, tuż przed odjazdem pociągu. Sympatyczne, psie mordki wyjrzały do mnie z jednej z półek w kiosku i chwilę później były już ze mną w drodze do Warszawy. Nie jest to oczywiście książka naukowa, ale czasem odrobiona rozrywki też się należy.
                Na wstępie spotykamy dział instruktażowy, który uświadamia nas, że "Bazgrołkom" daleko do podręcznika poważnego adepta Akademii Sztuk Pięknych. Tutaj każdy rysunek będzie szanowany: "urok bazgrołków polega na tym, że nie musisz wkładać w nie zbyt wiele wysiłku, więc nie boisz się popełniać błędów i nie dążysz do perfekcji". Jeszcze parę słów o niezbędnych flamastrach, ołówkach i innych pisadłach i... zaczynamy! Najpierw potwierdzenie swojego oddania psiej sprawie - lista dwudziestu absolutnie fundamentalnych punktów, które spełnia każdy psiarz. Genialny spis, nie raz się uśmiechnęłam czytając np. że w kieszeni każdej bluzy/kurtki szanującego się miłośnika czworonogów jest torebka psiokupka. Poznajemy różne rasy, niektóre możemy pokolorować, ale jest też miejsce na swoją własną produkcję owczarków i molosów. Poznajemy różne mordki, różne sposoby noszenia uszu i różne nastroje, psie minki. Ten dział może fajnie posłużyć również dla dzieci - idealny trening odczytywania emocji (oczywiście nie stricte psich, bo postacie piesków są kreskówkowe). Psie profesje, psie przebieranki, instruktaże rysunku poszczególnych ras... wszystko z przymrużeniem oka, w smaczny i uroczy sposób.  Działy artystyczne przeplecione są ciekawostkami z psiego świata. Można również stać się designerem psiego futra i zaprojektować futro dalmatyńczyka nieco inaczej niż w tradycyjne cętki.
                 "Bazgrołki" to przesympatyczna pozycja napisana przez Gemmę Correll, która opisuje siebie samą jako niepoprawną maniaczkę mopsów. Świetna jako niezobowiązujący prezent, dobra dla psich wyjadaczy jak i kilkuletnich amatorów kynoświatka. Czas naostrzyć kredki i wyprodukować własnego żebradora!


Dane techniczne:
strony: 130, wymiary: 21,5cm x 15cm, okładka miękka

Firma Księgarska Oleksiejuk,Ożarów Mazowiecki 2015


środa, 20 grudnia 2017

"FOKSTERIER SZORSTKOWŁOSY" Joanna Zarzyńska

                Jako właścicielka foksteriera (co prawda gładkowłosego) nie byłabym w stanie oprzeć się kupnie książki, której tematyka skupia się wokół właśnie tej rasy. Widząc niemalże broszurową książeczkę znanej każdemu miłośnikowi zwierząt serii Hobby musiałam od razu "łyknąć" to opracowanie. Myślałam, że kupuję bardzo fajną mini-monografię, niestety okazało się inaczej.
                Standardowo książkę o konkretnej rasie rozpoczyna rozdział o jej pochodzeniu. Nie ukrywam, że byłam nieco rozczarowana jedynie sześcioma stronami traktującymi o naprawdę ważnej historii. Bardziej obszerne opracowania (mimo zawartości w spisie treści wielu ras) posiadały te opisy znacznie bogatsze i lepsze merytorycznie (mam tu na myśli tomiszcze "Encyklopedii ras psów" Hansa Rabera z 1996). Nie ukrywam, że brakowało mi również zdjęć ze starych wystaw, odpowiednio dużych, które pozwolą na porównanie eksterieru obecnie pokazywanych psów z jej przodkami. Półtorej strony dotyczące historii rasy w Polsce... to było ogromne rozczarowanie. Dalej przedstawiony jest wzorzec psa z szerszym opisem charakteru. Dobrze, że opis pielęgnacji nieco szerzej skupia się na chociażby na istocie trymowania, plus za fakt chociażby schematycznych rysunków. Nagle napotykamy wkładkę z kolorowymi zdjęciami, gdzie owszem widzimy piękne ujęcia, ale niestety, mnie osobiście zabrakło konkretnego opisu, czy są to psy o dobrej budowie, czy ich przygotowanie jest odpowiednie itd. Bez takiego opisu nie wiadomo, czy szczenię na które patrzymy jest przykładem dobrze rokującego psa, czy nie. Szkoda. Kilka słów o zdrowiu i żywieniu, sprawy ogólne jak np. fakt trującej czekolady - czyli oczywiste oczywistości. Hodowla i rozdział o pierwszych chwilach szczenięcia w nowym domu. Tutaj najsilniejszym akcentem powinna być dbałość o zwrócenie uwagi na kwestię socjalizacji przede wszystkim (ah te teriery zadziory) i konsekwentne szkolenie. Nie do końca rozumiem polecanie szelek, "gdyż psy mają na spacerach tendencję do ciągnięcia". Dobrze wychowany pies nie będzie ciągnął i koniec. Szkoda też, że przykładową zabawką przedstawioną w książce jest piszcząca, winylowa kurka, która dla z natury pobudliwych foksów będzie dodatkowym, niepotrzebnym "nakręcaczem" dodatkowo niezwykle mało odpornym na nawet szczenięce igiełki. Dział dotyczący wystaw i prób pracy również sprawia, że odczuwam pewien dyskomfort. Ogólniki i podstawy, wszystko sformułowane tak, że pasuje do tworzenia monografii dla wielu ras. Brakuje mi pokazanych prawidłowych i wadliwych postaw, ruchu, statyki... jest za to wycinek regulaminu ZKwP - wszystko w porządku, ale regulaminy mają to do siebie, że się zmieniają. Znów szkoda...
                Książka pozostawiła u mnie spory niedosyt, jest dla mnie niekonsekwentna - z jednej strony posiada działy infantylne dotyczące pojawienia się młodego pieska w domu, z drugiej strony rozpisane tabele żywieniowe i zagadnienia dotyczące kodów genetycznych umaszczenia. Nie do końca pozwala mi to na określenie konkretnego adresata tego opracowania. Nieco irytująca jest również forma druku, której szare tabelki umieszczone na marginesach tekstu przywodzą na myśl opracowania lektur szkolnych. Zdecydowanie zabrakło mi foksteriera w "Foksterierze szorstkowłosym".

Dane techniczne:
strony: 64, wymiary: 20,5cm x 14,5cm, okładka miękka

Wydawnictwo "EGROS", Warszawa

wtorek, 12 grudnia 2017

"PIES, KTÓRY KOCHAŁ ZBYT MOCNO. Opowieści i porady z dziedziny psychologii psa" Nicholas Dodman

                Przyznaję, tę pozycję pomijałam, spychając ją na dalsze pozycje na książkowej półce. Taką początkową, przykrą gradację spowodowała w moim osobistym odczuciu okładka: smutne oczy psa z rozwianym uchem okraszone tytułem "Pies, który kochał zbyt mocno". Pierwsze skojarzenie - zbiór rzewnych historii z idealnym psem i fantastyczną rodziną w tle. Tymczasem... jakże inne okazało się wnętrze! Sprawdza się powiedzenie o nieocenianiu książki po okładce.
                Autor dzieli książkę na zasadnicze trzy części: psy agresywne, psy lękliwe oraz natręctwa i obsesje występujące u psów. Dział agresji porusza problemy związane z występowaniem tego zachowania na tle dominacyjnym, patologicznym (np. spowodowane problemami z układem nerwowym), terytorialnym. Przypadki psów lękliwych poruszane są na przykładach lęków separacyjnych, strachu przed wyładowaniami atmosferycznymi, pracy z psami w zaawansowanym wieku, fobie i lęki przed ludźmi. Bardzo przystępnie przedstawione są problemy związane z natręctwami, obsesjami, halucynacjami, przytaczane są nawet rasy predysponowane do tego typu zachowań.
                Fantastycznie, że sytuacje problemowe są przedstawione w przystępny sposób - jest to opis codziennej sytuacji, z jaką może spotkać się każdy właściciel zwierzęcia. Po takim opisie natykamy się na szarą tabelkę, która w pigułce przedstawia problem, możliwe podłoże występowania i co najważniejsze, zawiera zalecenia jak poradzić sobie z danym problemem. Co dla mnie najważniejsze - zalecenia te są kilkustopniowe, zawierają takie alternatywy,  które pozwalają na dopasowanie strategii do konkretnego psa, którego dotyczy przytoczony problem. Książka na szczęście nie daje jedynej, słusznej recepty, która jest ogólnie sformułowaną prawdą działającą rzekomo na wszystkie zwierzęta. Dużym plusem jest dla mnie fakt, że pośród zaleceń występują np. potrzeby kontaktu z behawiorystą, lekarzem weterynarii, trenerem, który zaleci kurs posłuszeństwa, wsparcie farmakologiczne. To doskonała  szerszy pogląd na sprawę i nie opiera się na całkowitym diy w domu, w którym niedoświadczona osoba może pogłębić pewne problemy lub po prostu doświadczyć frustracji w związku z brakiem oczekiwanych efektów.
                Książka opiera się na stosowaniu metody pozytywnej, można tu natknąć się na fachową nomenklaturę, która jest przez autora objaśniana. Ogólnie całość pisana jest bardzo przystępnym językiem, czyta się ją lekko i przyjemnie. Nie jest to szerokie, dogłębne opracowanie problemów, uczula jednak na występowanie konkretnych zachowań i daje podpowiedź na poszukiwanie rozwiązań. Zachęca również do poszerzania swojej wiedzy i drążenia tematu gdzie indziej. Fajna pozycja wyjściowa do poszerzania swoich horyzontów. Pamiętam towarzyszące mi przyjemne uczucie spojrzenia na dany problem raz jeszcze od zupełnie innej strony, rozebrania danej sytuacji na czynniki pierwsze, co kończyło się wypowiadanym do siebie samej hasłem "rany, no faktycznie!". Polecam, ja sobie darować nie mogłam, że tyle zwlekałam z jej przeczytaniem.

Dane techniczne:
"PIES, KTÓRY KOCHAŁ ZBYT MOCNO. Opowieści i porady z dziedziny psychologii psa"  Nicholas Dodman
strony: 240, miękka okładka o wymiarach: 20,5cm x 14,5cm
Galaktyka, Łódź 2006